O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


wtorek, 19 lutego 2013

Wieczór golonkowo - tatarowych jawnożerców w Plejadzie

Szykowaliśmy się na takie spotkanie od dawna. W zasadzie wiedzieliśmy jedno: tatar i golonka muszą być. Pozostawała kwestia miejsca. Padały różne propozycje, w końcu inicjator całego zamieszania, redaktor Kotwica rozstrzygnął spór rezerwując nam miejsca w Plejadzie i biorąc na siebie ciężar negocjacji menu i cen. Dawno już dobrego tatara czy golonki poza domem nie jadłem, więc cieszyłem się na to spotkanie bardzo. Dobre jedzenie w dobrym towarzystwie to coś, co uwielbiam.

A więc w piątek o godzinie 20.00 udaliśmy się w kierunku Rynku, gdzie pod numerem 16 mieści się Plejada Restaurant & Pub. Lokal jest trzypoziomowy - sala z barem i kuchnią, druga na piętrze i antresola, gdzie mieliśmy zarezerwowany stolik.

Kiedy zasiedliśmy do stołu przyszła pora na aperitf:


Pół litra Stocka kosztuje w Plejadzie 50 zł, więc jak na restaurację - dość tanio. Gwarząc sobie niezobowiązująco przy doskonale schłodzonej wódce doszliśmy do wniosku, że czas na pierwszego bohatera wieczoru:


 Na talerzach nie było musztardy - dostaliśmy ją w osobnej sosjerce. Maggi, sól, pieprz - również stały na stolikach osobno, podobnie jak pieczywo. Tatar okazał się pyszny - wszyscy zjedliśmy z apetytem, a w towarzystwie wódki było to to, co tygrysy lubią najbardziej. O ile się orientuję tatara w karcie nie ma - był robiony specjalnie dla nas, za co w pas się kłaniam Właścicielom i organizatorowi. Na rachunku widniała kwota ... hmmm... nie powiem, bardzo atrakcyjna i zapłaciliśmy z przyjemnością bo wart był swej ceny. Chciałbym nadmienić, że talerze są duże, podają na nich dania obiadowe i pizzę, więc porcja była solidna.

Nasyciwszy się z lekka wróciliśmy do rozmów. W miłym towarzystwie czas płynie szybko, ani się obejrzeliśmy kiedy na stoły wjechała Miss Wieczoru - przezacna golonka z warzywami:



Golonki były olbrzymie! Towarzyszyły im warzywa, chrzan i musztarda. Upieczone idealnie - mięso odchodziło od kości bez problemu, było soczyste i dobrze doprawione. Skórka mięciutka, tłuszczyk pod skórką niezbyt obfity, soczysty, niemal dał się smarować jak masło. Nie wiem ile te golonki ważyły, ale dobry kilogram chyba miały. Niebo w gębie! Cena z karty to 23 zł/sztukę.

Zjedliśmy 14 tatarów, 14 golonek, wypiliśmy 11 butelek wódki i rozeszliśmy się ukontentowani. To był dobry pomysł, by tam się spotkać. Ja wpisuję Plejadę na listę lokali, do których będę zaglądał.

Dziękuję wszystkim, którzy się pojawili na naszym spotkaniu, cieszę się, że mogłem wiele osób poznać osobiście, dziękuję obsłudze oraz Właścicielom, którzy stanęli na wysokości zadania. Tuszę, iż takie "spotkania ćwiartkowe" będziemy kontynuować.

Zdjęcie golonek nr 2 - Michał Kurzeja.

7 komentarzy:

  1. Jestem absolutną fanką tatara i brakowało mi w Kielcach miejsca gdzie można go zjeść. Ciekawe czy zwykłemu śmiertelnikowi również przyrządzą go tak chętnie ;) A może na stałe wejdzie do menu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, chcą wprowadzić tatara na weekendy :) W cenie absolutnie fantastycznej. Chyba mamy swój mały udział w tym - ponoć sporo ludzi pytało widząc go u nas na stolikach ;)

      Usuń
  2. No na reszcie Plejada, ja się tam stołuję i nie tylko na co dzień i zawsze gorąco polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja muszę częściej tam zaglądać, tylko w weekendy jest nieco za głosno, ja lubię pogadać przy jedzeniu ;)

      Usuń
    2. Właśnie też to zauważyłam, głośno jak na targowisku i w niektórych miejscach za ciemno przynajmniej dla mnie. Ale ceny i przede wszystkim jedzonko robią robotę :)

      Usuń
  3. W dającej się przewidzieć przyszłości do Plejady się nie wybiorę ale ochoty na tatara mi narobiłeś okrutnej więc musiałam coś przedsięwziąć ;)
    Wybrałam się więc do takiego bardziej wypasionego mięsnego (w sprzedaży m.in. sezonowany polski angus i inne wspaniałości które nawet ciężko wymienić) i zanabyłam sobie tatara do spożycia w domu.
    Głód na surowe mięso zaspokojony :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I git :) Ja wole kupić jednak polędwicę samemu i skrobać ;) Nie mielić, tylko skrobać ostrym nożem, trochę zachodu, ale efekt rewelacyjny!

      Usuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...