O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


sobota, 9 lutego 2013

Zacny kabanos, Milordzie!

A myślałem, że już niczym mnie nie zaskoczą. Wracając z Warszawy zajechaliśmy na stację Statoila, wiadomo - na hot doga zawsze jest dobra pora. Kiedy przeglądałem menu, zastanawiając się, którego hot doga obdarzę dziś swoimi względami, moją uwagę zwróciła nowa pozycja w ofercie - Kabanos XXL.

Hot Doga XXL na Statoilu jadłem, ale moim zdaniem na Orlenie mają lepszego. No ale w hot dogu jest parówka, a tutaj kusiła kiełbaska. Nie byle jaka, bo 220 g. Zamówiłem więc, ordynując do kabanosa sos węgierski. Zapłaciłem 5,99 zł i po kilku chwilach siadłem do stolika, by organoleptycznie zaznajomić się z nowym hot dogiem. Pierwsze wrażenie - jest naprawdę duży:



Bułka doskonała - przypieczona na elektrycznym grillu, była gorąca i chrupiąca z wierzchu, zachowując jednocześnie miękkość w środku. Sos węgierski okazał się doskonałym dodatkiem - lekko pikantny, mocno paprykowy pasował do kiełbaski idealnie.

Sam kabanos natomiast to rewelacja. Dużo lepszy od swojej mniejszej wersji - zwarty, dobrze doprawiony i soczysty. Myślę, że nawet dłuższy pobyt na opiekaczu nie pozbawiłby go tej chwytającej za serce wilgotności.


Zjadłem z przyjemnością. Za 6 zł to jedna z najlepszych ofert fast foodowych. 220 g kabanos w połączeniu z dużą bułką potrafi zaspokoić średni głód. Poza tym jest naprawdę smaczny. Ja już wiem, że to będzie jeden z moich faworytów, intensywnie zastanawiam się, jak smakowałby z sosem chrzanowym? Chyba pójdę sprawdzić...

17 komentarzy:

  1. Jesteś mistrzem, opowiadać o parówce z taką liryką hehe, plus ode mnie i smacznego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziekuję bardzo, acz wyczuwam w Twym poście nutę lekkiego lekceważenia w stosunku do parówki, a powiadam Ci - parówki uber alles! ;)
      pozdrawiam

      Usuń
    2. Absolutnie, akurat co do parówki nigdy. A parówka będzie zawsze odgrywała w moim życiu istotną rolę ;), gdyż pamiętam jaką traumą była wiadomość, że parówka to ucięte wymię krowie hehe. To było straszne! Pozostawiło to ślad na mojej psychice....

      Usuń
    3. Haha, no na pewno niezłą traume przezyłaś :D

      Usuń
    4. Nie byle jaką. Dobra, już nie zaśmiecam :) Czekam tym razem na kebaby kieleckie, czy już były a to tym nie wiem?

      Usuń
    5. Były, są i będą :P http://streetfoodpolska.blogspot.com/search/label/kebab

      Usuń
    6. Oraz tu: http://streetfoodpolska.blogspot.com/search/label/tortilla

      Usuń
    7. Nie ma to jak informacja z pierwszej ręki ;) Pozdrawiam pikantnie jak sos salsa hehe

      Usuń
  2. Ten 'kabanos' na pewno nawet nie leżał przy prawdziwym kabanosie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt, że smaczny :D A prawdziwych kabanosów, z koniny, to już ze 100 lat nie jadłem.

      Usuń
    2. hmmm.... wg mojej żony czy rocznikowo? ;) Rocznikowo w maju osiągnę 40

      Usuń
    3. Kabanos z koniny? Ta...

      Usuń
    4. Nie łapiesz żartu :) Za długo tłumaczyć, ale za komuny było to dość popularne mięso w parówkach i kabanosach, podobnie jak nutria ;) Zapomniałem w komentarzu słowa prawdziwy kabanos z koniny ubrać w cudzysłów ;)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja od dzieciństwa mam uraz psychiczny to parówek, al tych grubych, zwanych gdzieniegdzie serdelkami. Nie biorę tego dziadostwa do ust, odkąd skończyłam 4latka. A chude parówki są spoko:) <3 w sensie, że cienkie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Darowała bym sobie takie jedzenie. Jeżeli już to polecam zwykłe kabanosy Konspol albo Tarczyński. Parówek nie tykam od kilku lat i jestem zdrowsza :)

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...