O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 15 marca 2013

FOOD, BURGERS AND ROCK & ROLL, czyli z wizytą w krakowskim Hard Rock Café

Dzisiaj recenzja nadesłana. Kamil Rudzki testował dla Was hamburgery w krakowskim Hard Rock Cafe. Zapraszam do czytania:


Będąc z wizytą w Krakowie i zwiedzając urokliwe stare miasto ciężko jest nie zgłodnieć. Takież to uczucie dopadło mnie właśnie podczas pewnego niedzielnego popołudnia, postanowiłem więc znaleźć jakieś miejsce blisko rynku żeby sowicie głód mój zaspokoić. Padło na Hard Rock Cafe, z trzech powodów. Po pierwsze, bo blisko. Po drugie, bo burgery. Po trzecie, z czystej ciekawości, czy w hamburgerowej „sieciówce” może być coś wyjątkowego.

Pierwsze co rzuca się w oczy to ceny, dość wysokie jak na polskie standardy. Za najtańszego burgera plus frytki trzeba zapłacić 39 PLN. Raz kozie śmierć. Ja i moja J. zamawiamy po klasyku – Legendarny Burger. Skład najprostszy: 250 gr wołowiny, cheddar, plastry bekonu, ogórek konserwowy, sałata i krążek cebulowy. Do tego domawiam krążki cebulowe z sosem Hickory BBQ w cenie 11 PLN. Około 15 minut później odbieramy.

Pierwsze wrażenie: jest dobrze. Burger zacny rozmiarem, bekon ładnie wypieczony, ser roztopiony. Jak widać na zdjęciu, sałata i pikle podawane są osobno. Do burgera nie jest podawany sos, więc kelner zaproponował nam butelkę ketchupu. Polałem więc i wcinam. W smaku bardzo dobry, składniki współgrają ze sobą, bekon nadaje lekko wędzonego smaku i aromatu, a krążek cebulowy jest duży i dobrze wyczuwalny w smaku. Esencją burgera jest jednak mięso i tu odkryłem jedyną tego dnia, aczkolwiek poważną, wadę HRC. Kotlet był jak na mój gust zbyt wysmażony. Nie żebym był czepialski i nieprzyzwyczajony do dobrze wysmażonych burgerów a’la McD czy BK, ale po wizycie w Moo Moo dnia poprzedniego oczekiwałem średnio wysmażonego kotleta, szczególnie że nie zapytano nas o stopień wysmażenia burgerów. Ogólnie hamburger dobry, ale za tą cenę oczekiwałem czegoś więcej. Frytki natomiast były pyszne, z zewnątrz chrupkie, w środku miękkie, grubo krojone z ziemniaków ze skórką.



Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie natomiast Onion Rings. Krążki były duże, większe niż u konkurencji, w środku soczyste i smaczne. Najlepszym punktem była panierka. O ile w innych lokalach jadałem raczej delikatne krążki, tutaj panierka była bardzo chrupka i wyrazista. W połączeniu z sosem BBQ wypadały świetnie.



Podsumowując, wizytę w HRC odbieram za udaną. Burger bez wątpienia idealny nie był, i sam kotlet w porównaniu z np. z soczysto-różowym burgerem z Moo Moo wypadł zdecydowanie słabiej. W miejscu tym drzemie jednak potencjał, więc może jakiś powrót, ale z intencją spróbowania czegoś innego. Powrót niezbyt szybki, bo niestety HRC uderza po kieszeni o wiele bardziej niż konkurencyjne lokale.

Autorem tekstu i zdjęć jest Kamil Rudzki.

7 komentarzy:

  1. nie to żebym się czepiał, ale na widokówce ładnie wygląda. Nie wiem co do smaku, może być pyszny ale dla mnie takie wykonanie to tylko na konkurs fotografii kulinarnej, brak mi tu spójności, pikle i sałata osobno, no i ten brak sosu ( w tej cenie to powinni zrobić, no chyba że się boją o czystość obrusów na stołach) no i jeszcze jedno, jeżeli nie podają sosu to z czego ma być wilgotność całości bo chyba nie ze zbyt mocno wysmażonego kotleta, czy też bułki...Cena też poraża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena to porażka, ale najdroższy burger w HRC kosztuje 90 zł :) Tak czy siak, za mniejsze pieniądze wolałbym nabyć burgera w Moa Burger (w Krakowie) czy burger barach warszawskich. Takie składanie hamburgera przypomina mi nieszczęsnego burgera w Yummi. Za te pieniądze powinni się naprawdę bardziej postarać. Więc dzięki dla Kamila za ostrzeżenie :)

      Usuń
    2. Nie ma w HRC Burgerow za 90zl:-)

      Usuń
  2. hej, pracuje w krakowskim HRC więc pozwole sobie dodać 3 grosze - w HRC dostępnych jest 7 Burgerów, każdy po 10oz czyli jakieś 280g. Legenda którą zamówiłeś jest podawana bez sosu, natomiast pozostałe są z sosami np. Hickory BBQ serwowany jest z sosem BBQ czy California z sosem Ranch i domowym guacamole. Wszystkie Burgery podawane są w 5 stopniach wysmażenia od Blue po Well Done - prawdopodobnie jest to wina kelnera skoro nie zapytał jakiego chcesz, generalnie zawsze pytają. Krązki cebulowe pewnie dlatego bardziej Ci smakowaly bo robione są na miejscu w specjalnej panierce, przepis mozesz znalezc w googlach na secret recipies. A co do ceny, pamietaj ze mimo ze jest to sieciowka to nie Mc Donald, dwa to najwyzszej jakosci skladniki, trzy to widok, a cztery - nie zawsze mozna zjesc w otoczeniu Elvisa:-) (vide kurtka na scianie)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cena ? Hmm... Powiedzmy sobie wprost: z kosmosu. Nawet lokalizacja w centrum dużego miasta i kurtka Elvisa jej nie usprawiedliwiają. W takich lokalach jak HRC działa reguła: droższe znaczy lepsze. Rozumiem, że tam pracujesz, ale apeluje o bardziej obiektywne spojrzenie :) (nawet jeśli było to napisane żartem)

      Usuń
    2. Skoro tam pracujesz to poleć obsłudze bądź menadżerowi, by zwrócił uwagę kelnerom aby nie zapominali zapytać klienta o stopień wysmażenia. Dzięki temu odbiór lokalu byłby lepszy ;)

      Usuń
  3. Za taką cenę można zjeść zdecydowanie lepiej.

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...