O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


niedziela, 31 marca 2013

Kebaby łódzkie, czyli rozczarowanie

No dobra. Przyznaję bez bicia, że nie poszedłem w miejsca przez Was polecane, tylko jadłem "na spontanie", więc sam jestem sobie winien. Nie było czasu zjeść we wszystkich miejscach, które miałem na liście. Następnym razem pójdę już tam, gdzie wg Was iść powinienem. A teraz do rzeczy.

Pierwszy kebab na mojej drodze to budka na rogu Al. Kościuszki/Zielonej.


Zauważyłem, że niemal w każdym łódzkim kebabie w menu widnieje pozycja "kanapka doner". Postanowiłem więc spróbować. Wybrałem średnią z "baraniną". Cena - 8 zł. Mięsa na kiju nie było, było skrojone wcześniej, ale nie trafiło na szczęście do mikrofali, tylko na patelnię, a patelnia do piecyka. W tym czasie bułka grillowała się na elektrycznym opiekaczu. Potem już tylko wypełnienie, zalanie sosami (poprosiłem o mieszany - czosnkowy i ostry).


Wielkość w sam raz na średni głód. Pierwszy gryz i stwierdzam, że pieczywo świetne. Chrupiące i mięciutkie. A w środku?


Mięso spoko. Bez jakichś fajerwerków smakowych, ale soczyste. Potem jednak dobre się skończyło. Zadecydowały o tym dwie rzeczy: ilość surówek, które prawie dwukrotnie przewyższały ilość mięsa. Po drugie sosy - kompletnie, ale to kompletnie nie czułem w tym ostrości. W połączeniu z duża ilością surówek efekt był taki, że kanapka była... mdła. Nijaka. Mięso wyjadłem, resztę zostawiłem ptakom, choć trochę szkoda mi było bułki.

Na Piotrkowskiej co kilkadziesiąt metrów mijałem przybytki pod szyldem Sandwich Bar - Kebab House.


Tutaj postanowiłem spróbować dla odmiany "baraniny" w tortilli. Wybrałem małą, za 9 zł. I już patrząc na przygotowanie wiedziałem, że to był zły wybór. Placek trafił na grill na sekundy dosłownie, a sposób zwinięcia... No zobaczcie sami:


Nie da się tego jeść jedną ręką, bo naleśnik się "rozsuwa", a składniki lecą na ziemię. Na wierzchu mięsa sporo:


ale im dalej w las, tym więcej warzyw. Sos niby ostry, ale jakiś taki nieprzekonujący. Powiem szczerze - kanapka doner była dużo lepsza. Tortilla zimna, mięso niedoprawione, kapusty dużo jak w bigosie, a całość kompletnie bez smaku. Jakbym watę jadł. Nawet nie wyjadłem mięsa, zostawiłem ptakom. Porażka na całej linii. Nigdy więcej.

Podsumowując: pierwsze moje spotkanie z łódzkimi kebabami do udanych nie należy. Następnym razem posłucham sugestii i nie będę eksperymentował.

5 komentarzy:

  1. Nie wiem kto polecił te Kebab House, ale chyba było to z czystej złośliwości. Żarcie mają tam paskudne jak zresztą we wszystkich podobnych przybytkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie polecił właśnie :) Kebaby robiłem tak "przy okazji", a że KH miał kilka punktów to się skusiłem

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą w 100% że w Kebab House jest niedoprawione mięso. Już lesze jest w Sphinx który miałbyś idąc dalej Piotrkowską. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pietrynie znam tylko 1 dobry kebab ze świetnym mięsem, dużą ilością DOBRYCH sosów do wyboru i wszystko nie jest utopione w surówkach. Kiedyś na to mówiono ''era'' teraz nawet nie wiem jak się dokładnie nazywa :D w każdym razie miesi się niedaleko magdy tej z mcdonaldem tylko po przeciwnej stronie ulicy i zaraz za skrzyżowaniem obok. Kiedyś mieli tam naprawde ostry sos ''tylko dla odważnych''. Ludzie po nim płakali jak małe dzieci :D Ale jakiś czas temu ich odwiedziłem i sos już złagodniał od tamtego czasu ale mimo wszystko nadal jest dość pikantny... ale tlyko pikantny;/ Trzeba było pytać o kebebownie nawet na szybko na fb pewnie ktoś by coś znośnego polecił :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba było iść na Yema z szynką :)

    OdpowiedzUsuń

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...