O nas

Nadejszła wiekopomna chwila. Po 2 latach na blogspocie przechodzimy na własną domenę. Ten blog zostanie wkrótce zamknięty. Nie będzie już aktualizacji. Koniec. Od teraz zapraszam na


piątek, 22 marca 2013

Leśne Runo w Przeszkodzie, czyli Niecny Książę ocenia

Dzisiaj wpis Antka "Niecnego Księcia" Stalicha. Miał okazję jeść w lokalu należącym do sieci "Leśne Runo". Czy warto tam jeść, jak wyglądają ceny - tego dowiecie się z poniższej recenzji:


Kiedyśmy odbijali autem z IKEA w podwarszawskich Jankach w sobotę w kierunku domu, na południe, z żoną, córką i szwagierką, przypomniało mi się o czym wspomniał mój mechanik samochodowy. Że nie tak daleko od nas przy szosie katowickiej otwarto nową restaurację sieci "Leśne Runo" i że jest godna polecenia. Rzeczywiście, mniej więcej 10 km na południe od Nadarzyna, przy szosie krajowej nr 8, za słupkiem kilometrowym 429-5 znaleźliśmy, połączoną ze stacją paliw ORLEN restaurację. "Leśne Runo" to franczyza - ajent korzysta z dobrodziejstw sieci, sam zobowiązuje się do zachowania standardów. "Leśne Runo" jest w założeniu "polskim fast-foodem", mającym karmić gości szybko i dobrze tym co w polskiej kuchni najlepsze - i możliwie niedrogo.

Restauracyjka przestronna, czyściutka, miło urządzona: Meble z ładnego brązowego drewna, sporo zieleni. Połączona ze sklepem stacji wewnętrznymi schodkami. Na stolikach znajdują się menu w kształcie jeżyka, a zamawiamy potrawy w barze.

Od razu powiem, że szybkość obsługi jest bardzo zadowalająca. Na podanie wszystkich potraw dla czterech osób czekaliśmy 15 minut, przy czym zupy były na stole dużo szybciej. Muszę też powiedzieć, że smakowało nam na tyle, że następnego dnia postanowiłem zabrać rodzinę do Leśnego Runa raz jeszcze i aparat fotograficzny wziąć także.

Zacznijmy od zup. Zupa grzybowa (PLN7,60) jest totalnym przebojem. Gorąca, zawiesista, bardzo esencjonalna, z rewelacyjnymi łazankami i dużymi kawałkami grzybów. Zupa ta jest głównym magnesem dla którego chce się wracać do tej restauracji. Próbowaliśmy także domowego rosołu (PLN6.70) - ten jest drobiowy i jak określiła żona "normalne domowe danie, ale mogłoby być więcej marchewki". Pozostałe zupy (żurek polski, barszcz czerwony z uszkami, fasolka po bretońsku oraz flaki) kosztują po 7.60 zł. Ogólna uwaga co do zup - są normalnie posolone, co oznacza, ze osoby nie lubiące soli mogą sobie te zupy odpuścić, natomiast wszystkim innym będą smakowały.


Co do drugich dań, odpracuję najpierw potrawy które nie są specjalnością restauracji. Kotlet de Volaille (PLN19.90) to dość mały kawałek drobiu, nie jest wypełniony stopionym masełkiem i nie zawiera szynki. Kotlet schabowy (PLN18.99 w zestawie z zupą grzybową) jest dobry (nie jest łykowaty), ale po prostu nie porywa, jest zwyczajny. Do tego dużo ziemniaczków -- do wyboru frytki, ziemniaki gotowane lub opiekane, gorące buraczki i surówki. Żona opisała to w ten sposób: "Jest to normalne, domowe jedzenie. Takiego można by się spodziewać na obiedzie u Cioci. Ciocia gotowała 40 lat, nauczyła się przyrządzać potrawy tak, a nie inaczej, daje się zjeść, smaczne, ale nie porywa. By porwało, trzeba się udać do drogiej restauracji i zapłacić dużo więcej".



A teraz potrawy porywające. W Leśnym Runie zjemy przepyszne pierogi. Zestaw "Wilczy apetyt" (PLN14.90) to osiem pierogów w czterech smakach: z kapustą i grzybami, ruskie, z mięsem oraz z kurkami. Pierogi mają przepyszne ciasto, rewelacyjne wypełnienie, są polane doskonale usmażoną na smalcu cebulką - ani zbyt surową, ani zbyt spaloną, idealnie usmażoną na lekko złoto. Ważne: Pierogi są bardzo mało posolone - nadają się także dla przeciwnika słonych potraw, a sól na stole się znajduje.



Kolejna udana propozycja to -- technicznie deser -- wegetariański zestaw "Leśny przysmak" (PLN13,00), 3 pierogi z jagodami, dwa naleśniki z malinami, bita śmietana.



Mniej udanym deserem jest ciasto z wiśniami lub jabłkami/migdałami (PLN3.80). Zwykłe ciasto pieczone na proszku, daje się zjeść. Marzyłoby się oczywiście ciasto drożdżowe. Z napojów sok brzozowy (4 smaki do wyboru), dobra ale droga kawa z ekspresu. Koktaile mleczne - jagodowy i malinowy - dają radę, ale nie są jakoś rewelacyjne.



Wrażenia ogólne: W Leśnym Runie dostajemy szybko jedzenie domowe najogólniej smaczne, z niektórymi wybitnymi potrawami, względnie tanio. Jeżeli nie zamawiamy kosztownych drobiazgów typu kawa latte, to pożywny obiad dla jednej osoby będzie kosztował około 20 zł. Tyle samo płacimy za nędzny zestaw obiadowy w dowolnym zaplutym barku w naszym regionie. Dla Leśnego Runa - ocena pozytywna. 

Autorem zdjęć i wpisu jest Antek Stalich [Exclusively for Street Food Polska]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czytaj także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...